Jestem w klasztorze w Tyńcu, obserwuję zakonników, obecntch i tych przyszłych i nachodzi mnie niepokojące pytanie. Dlaczego wielu nietuzinkowych duchownych, prędzej czy później, znajduje sobie miejsce poza Kościołem? Ci, którzy popadną w konflikt z przełożonymi, zrzucają habit lub sutannę, jak Tadeusz Bartoś. Inni nie chcą opuszczać łona Kościoła, ale zaczynają coraz bardziej żyć „poza murami”.
Ojciec Maciej Ziemba i ks. Kazimierz Sowa to przykłady z mojego najbliższego otoczenia.
Pierwszy jest teraz dyrektorem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Bardziej zajmują go sprawy organizacji obchodów rocznicy obalenia komunizmu, niż duchowe. Coraz rzadziej widuję go w koloratce, a w habicie to już dawno nie. Dochodzi do tego, że w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy jest przedstawiany jako „pan”.
Osoba słuchająca niedawno audycji o podróżach w radiu Tok Fm mogła nawet nie zorientować się, że gościem jest ksiądz. Ks. Sowa wystąpił jako podróżnik, opowiadający o swojej wyprawie na Syberię. Na codzień też rzadko chodzi w koloratce, choć jest szefem kanału religijnego.
Znam też wielu zakonników, którzy po odbyciu formacji natychmiast wyjechali w świat, a habit jest dla nich paszportem, parasolem i torbą podróżną w jednym. Jeden przyznał się w rozmowie ze mną, że wstąpienie do zakonu w Polsce było dla niego sposobem na mobilizację do nauki języków i poznanie świata. W wyborze zakonu kierował się rozwiniętą działalnością misyjną.
Nie twierdzę, że w Polskim Kościele nie ma już wyjątkowych i twórczych duchownych. Taką osobą na pewno jest o. Bernard Sawicki, opat tyniecki. Pod jego rządami klasztor benedyktynów staje się ciekawym miejscem, gdzie kultura miesza się z religią. Do domu gości opactwa przyjeżdżają ludzie z całego kraju, także niewierzący, żeby nauczyć się układać japońskie ikebany, czy malować średniowieczne miniatury. A przy okazji przesiąkają atmosferą klasztoru.
W planach jest dalszy rozwój opactwa, budowa nowego kompleksu muzealnego i konferencyjnego. Pytanie tylko, czy opat Sawicki będzie mógł dalej realizować swoje śmiałe wizje, czy skostniała, hierarchiczna struktura Kościoła zablokuje go, a wtedy pójdzie w ślady o. Ziemba i ks. Sowy.
Gdyby tak się stało, to by oznaczało, że w Kościele nie ma miejsca dla takich ludzi.
Z jednej strony to zrozumiałe, bo to właśnie hierarchiczność, posłuszeństwo i przywiązanie do tradycji pozwoliły Kościołowi przetrwać już ponad dwa tysiąclecia. Czy bedzię trzecie? Głowy bym za to nie oddał. Bo może Ziemby i Sowy stanowią większe zagrożenie dla Kościoła, niż wynosi zysk z ich medialnej działalności. Może to tylko owoce, które to drzewo wydało na świat i odrzuciło, żeby z nich wyrosły nowe dzieła. A pierwotny pień pozostanie opoką i depozytariuszem tradycji, w której wyrosną kolejni przedsiębiorczy opaci.
Moim zdaniem, Kościół-drzewo nie powinien za daleko odrzucać dorodnych owoców. One są tym, co łączy korzenie z teraźniejszością. Obecność takich osób, jak o. Sawicki na stanowisku opata sprawia, że z wielką przyjemnością przyjeżdżam do Tyńca, żeby poznać coś nowego. A wieczorem idę na kompletę i wiem, że pień wciąż jest zdrowy, nietknięty i czerpie z korzeni. I wszelkiej maści korniki-Rydzyki, które buszują pod korą, jeszcze nic nie zniszczyły.




Drobiazg natury dziesiętnej: zmieńmy dwa stulecia na dwa tysiąclecia. To taka okrągła liczba
A temat niezwykle ciekawy i wymagający długiej dyskusji. I nie ma co ukrywać: media boją się takiej dyskusji. Albo są nieprzygotowane albo obawiają się reakcji np. z ul. Miodowej. Kościół się zmienia, bo zmieniają się czasy. Jednak czy kierunek zmian jest prawidłowy? Moim skromnym zdaniem nie jest.
Drezyna
11 paź 09 at 00:38
[...] Kościół traci owoce Carpe jugulum – PeopleRank: 0 – 10-10-2009 … Kazimierz Sowa to przykłady z mojego najbliższego otoczenia. Pierwszy jest teraz dyrektorem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Bardziej zajmują go sprawy organizacji obchodów rocznicy obalenia komunizmu, niż duchowe. Coraz rzadziej… + głosowanie [...]
Kazimierz Sowa : Biografia, aktualności, zdjęcia, filmy
26 paź 09 at 03:34
Problem nie sprowadza się do tego że duchowni coraz częściej opuszczają łono kościoła ale do tego że coraz częściej duchownymi zostają osoby nie nadające się do tego. Czego można oczekiwać od chłopaka który poszedł do klasztoru bo nie miał pomysłu na samodzielność?
Jak widać po wspomnianym opacie, można iść pod prąd. Można wiele osiągnąć gdy się jest wiernym zasadom, wtedy habit nie uwiera, trzeba tylko wybierać świadomie i żyć konsekwentnie.
syrop
1 sty 10 at 20:20