Carpe jugulum

Bierz co się da, niczego nie oddawaj

Sprawiedliwy problem

skomentuj

Bieda, kalectwo wywołują w nas litość, coraz rzadziej zakłopotanie. Nauczyliśmy się już radzić sobie z nimi. Przeważnie to 1% odpisu od podatku uspokaja nasze sumienia, datek do puszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz zakup świecy od Caritasu. Okazje do dobroczynności mnożą się. Uspokaja nas też, że są ludzie – Janina Ochojska, Jurek Owsiak i inni – którzy pomagają za nas.

A ? Tu już zaczyna się problem. Część ludzi w ogóle nie słyszała o czymś takim, więc milczy. A jak się już dowie, to też milczy, razem z drugą częścią, która wiedziała wcześniej.

Milczą, bo problemu nie da się załatwić datkiem lub spontanicznie wyrażonym poparciem. To zagadnienie, które dotyka podstaw egzystencji każdego człowieka. Co jesz, co pijesz, w co się ubierasz…? Praktycznie nie ma sfery życia, w której nie można postawić pytania „czy konsumujesz ?”

Polska wciąż jest krajem na dorobku. Ludzie już nie są spragnieni Coca-Coli, ale poziom życia wciąż odstaje od tego, który widzimy w zagranicznych serialach. Wciąż jesteśmy łasi na ochłapy, które nam rzuca wielki świat, np. postaci kawy w papierowym kubku. Choć w ten sposób możemy się przybliżyć do stylu życia nowojorczyka.

W pogoni za ersatzami światowego „lajfstajlu” nie mamy czasu zawracać sobie głowy takimi drobnostkami, jak miejsce pochodzenia. Dla narodu, który wcześniej żył w gospodarce reglamentowanej, a teraz cierpi na niedobór środków finansowych, wciąż ważne jest „mieć”.

Dlatego trudno się dziwić, że mówienie o może zepsuć humor. Niektórzy być może poczują się źle, kiedy uświadomi im się, że buty, które właśnie kupują uszyło dziecko w Bangladeszu. Że bluzka, która sytuuje ich w kręgu „trendy”, to niewolnicza praca w Chinach.

Większość jednak machnie ręką i pójdzie dalej. I trudno się dziwić, że zastosują wyparcie. Inaczej mieliby naprawdę duży problem egzystencjalny. Tym bardziej, że argument „to fanaberia bogatych, którzy już się dorobili” jest nieprawdziwy. Bo to, że życie w zgodzie z jest możliwe udowadniają ludzie młodzi, niezamożni. To dodatkowo psuje nastrój miejskiej klasy średniej, która nie jest jeszcze gotowa zanegować podstawy życia, które dopiero sobie wywalczyła.

Szansy na zmianę podejścia do problemu upatruję w młodym pokoleniu, które dzisiaj dopiero wchodzi na rynek. Jeśli nie ulegnie marketingowemu praniu mózgu, a jednocześnie będzie już oswojone z pełnymi półkami, to być może zacznie zadawać trudne pytania. Ale to nie będzie pokolenie, których rodzice wciąż żyją od pensji do pensji, a to wciąż jest rzeczywistość polskiej prowincji.

Zdjęcie: Didier Gentilhomme, 2006. Na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0

Przeczytaj też:

  • Blip
  • Twitter
  • Google Buzz
  • Facebook
  • Share/Bookmark

Opublikował: jacekzawadzki

Maj 8th, 2010 o 1:13 pm

Skomentuj