Działalność gospodarczą zarejestrowałem na początku maja. Nie mam jeszcze REGONU, nie udało mi się zgłosić do ubezpieczeń społecznych, bo żaden z tych urzędów jeszcze nie wie, że zostałem przedsiębiorcą.
Ale wie już o tym bank…
Dzisiaj znalazłem w skrzynce list z banku ING. W środku koperty była jedna kartka A4 z ofertą dla „nowoczesnych przedsiębiorców”.
ING proponuje mi konto firmowe, na promocyjnych warunkach. Ale oprócz wyliczenia różnych darmowych opcji, wytłuszczonym drukiem napisano, że do otwarcia rachunku potrzebny jest tylko zaświadczenie o wpisie do ewidencji gospodarczej. A jeśli decyduję się na ofertę i odpowiem na numer podany na końcu oferty, to jeszcze otrzymam w prezencie 100 wizytówek firmowych.
Nie ma dobrych doświadczeń z bankiem ING, ale może się okazać, że ta oferta uratuje mnie w tym miesiącu. Obawiam się, że mój dotychczasowy bank nie zdąży otworzyć dla mnie rachunku przed wystawieniem pierwszej faktury.
Skąd ING wie, że otworzyłem firmę? Okazuje się, że do wydziałów gospodarczych w urzędach miast regularnie, np. co piątek, dzwonią przedstawiciele rozmaitych instytucji i proszą o wykaz. A podstawowe dane świeżo upieczonego przedsiębiorcy są jawne.
I dlatego, w 9 dni już wiedzą o mnie wszystko i skonstruowali ofertę.
A dlaczego ZUS lub GUS tak nie potrafią?
Fot. haitham alfalah, 2009



