Pytający przeważnie puka się w czoło i odchodzi popijając coś z dobrze schłodzonej puszki lub butelki.
Nie czuję się dotknięty reakcją, a nawet jest mi zwyczajnie żal tego nieszczęśnika. On wypije swój schłodzony napój i wciąż będzie mu gorąco, a mnie nie.
Klimat w Polsce zmienia się na naszych oczach. Być może moje pokolenie jeszcze doczeka dorodnych winnic na łagodnych stokach Gór Świętokrzyskich czy nawet na morenowych wzniesieniach Pomorza.
Zmiana klimatu wymusza także zmianę naszych przyzwyczajeń. Ot np. bardziej zasadne jest montowanie klimatyzacji o wydajności przewidzianej na kraje śródziemnomorskie niż północnoeuropejskie.
Warto pamiętać, że nie musimy wymyślać koła od nowa. Trzeba tylko sięgnąć po rozwiązania, które w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie sprawdzają się od setek lat.
Jest to tym łatwiejsze, że Polacy od dawna okupują greckie i egipskie plaże.
A jednak nie umiemy zachować się w czasie upału. I w sumie nie ma się czemu dziwić. Popatrzmy jak zachowują się rodacy w pierwszym dniu po przylocie do Alanyi lub Hurghady.
Przecięty polski turysta (choć podobno taki nie istnieje), zaraz po śniadaniu ląduje nad hotelowym basenem ze szklanką zimnego piwa, soku lub lokalnej podróbki coli w ręku. Jeśli wczasy są all inclusive, to do baru wędruje kilkakrotnie w ciągu dnia. Szerokim łukiem omija urządzenie podgrzewające herbatę, ustawione w hotelowym patio.
Wieczorem, zanim położy się do łóżka, ustawia klimatyzator na ok. 25 stopni i w poczuciu okiełznania upału zasypia.
Więcej niż połowa rano budzi się bólem gardła. Reszta choruje na anginę w ciągu 2-3 dni od przyjazdu. Hotelowy lekarz aplikuje środek przeciwzapalny i walka z upałem zaczyna się od nowa.
Sam zachowałem się podobnie podczas pierwszego pobytu w Turcji. Miałem to szczęście, że gardło zaprotestowało już drugiego dnia. Od tego momentu zaczął bacznie obserwować miejscowych i ich sposoby radzenia sobie z temperaturą. Do końca tego pierwszego pobytu i nigdy w czasie następnych nie miałem już problemów z gardłem ani z upałem.
A co najwyżej z rodakami, którzy pukają się w czoło, kiedy siedzę nad brzegiem basenu lub w ogrodzie i popijam gorącą herbatę, a w nocy z klimatyzatora przy moim pokoju nie kapie woda, a jedynie słychać szum wiatraka.





[...] This post was mentioned on Twitter by laurinio. laurinio said: RT @JacekZawadzki: Za oknem upał? Uczmy się od ludzi żyjących w tropikach: http://bit.ly/bGZ3uY [...]
Tweets that mention Lekcja wyniesiona z tropików | Carpe jugulum -- Topsy.com
11 lip 10 at 17:40