Dzisiaj piątek, więc na wielu stołach gościły ryby i u mnie też. Dlaczego? Nie ma jednoznacznego wytłumaczenia tradycji jedzenia ryb w piątki.
Problem z wyjaśnieniem tego zwyczaju znakomicie ujął ksiądz, który pod pseudonimem Jacques Blutoir prowadzi blog „Pod Mitrą, czyli Kościelne Safari”.
„Tak się dziwnie składa, że uczone wyjaśnienia, dlaczego w piątek jemy ryby, są o wiele głupsze niż wyjaśnienia głupie” – pisze Jacques Blutoir. I dalej wymienia kilka możliwych m.in. to związane z rybacką profesją apostołów.
Mnie zapadło w pamięć wytłumaczenie piątkowego menu rybnego z pogranicza wiary i ekonomii. Na pierwszym roku studiów z zarządzania, w podręczniku do ekonomii, bodajże popularnym Begg, Fischer i Dornbusch, przeczytałem, że bulla papieska o niejedzeniu mięsa była wynikiem nacisku lobby rybaków. Papież przyczynił się w ten sposób do wzrostu popytu na ryby i uratował branżę od głębokiej zapaści.
Ci, których nie przekonują wyjaśnienia religijne i te związane z tradycjami stołu polskiego, zawsze mogą się podeprzeć uniwersalną argumentacją Gordona Ramsaya, słynnego szefa kuchni, którą przytacza na swoim blogu Piotr Adamczewski:
„Tłuste ryby są doskonałym źródłem kwasów omega-3, które przynoszą wiele korzyści naszemu zdrowiu. Badania wykazały. że wśród osób, które regularnie spożywają tłuste ryby obniżył się wskaźnik chorób układu sercowo-naczyniowego.”
Dlatego m.in. na moim talerzu często gości grillowany pstrąg, który znakomicie zaspokaja moje potrzeby smakowe, a przy okazji należy do wspomnianych przez Ramsaya ryb tłustych.
Jednak temperatura powyżej 30 stopni Celsjusza wybitnie nie sprzyja grillowaniu i smażeniu. Dlatego dzisiaj zdecydowałem się na mały rybny eksperyment.
Moim niedawnym odkryciem jest tuńczyk w kawałkach w oleju słonecznikowym. Raz w tygodniu puszkę tego wynalazku podaję mojemu labradorowi dla utrzymania zdrowej i błyszczącej sierści. A przy okazji zawsze skubnę coś dla siebie.
Dzisiaj zamiast jednej puszki, otworzyłem dwie. Kalemu wystarczy przełożyć zawartość puszki do miski, ale ja potrzebuję bardziej wyrafinowanego sposobu. Dlatego ugotowałem również garść makaronu razowego i wymieszałem go z pokrojonym w kostkę pomidorem i zielonym ogórkiem. Całość polałem olejem z puszki. Na talerzu prezentowało się znakomicie, a smakowało jeszcze lepiej.

Smacznego!



