Dzisiaj był, podobno, najgorętszy dzień tegorocznego lata. Nie wiem czy to prawda, ale rzeczywiście tuż po godz. 10 termometr w samochodzie pokazywał 34 stopnie Celsjusza, a w ciągu tygodnia, o tej porze, zatrzymywał się na 30 stopniach Celsjusza.
No i jeszcze psy, niezawodni testerzy pogody. Oba psiaki zupełnie odmówiły dzisiaj jakiejkolwiek współpracy przy, nawet minimalnym, wysiłku fizycznym. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko przyznać, że rzeczywiście mieliśmy do czynienia z niespotykanym jeszcze w tym roku gorącem.
A jeśli tak, to również nie powinno dziwić, że w mojej kuchni obowiązywał absolutny zakaz uruchamiania urządzeń wytwarzających ciepło. Dyspensę dostał tylko czajnik, bez którego nie da się zaparzyć herbaty (przeczytaj co ma gorąca herbata do upału).
Ale przecież jeść trzeba, a kanapki przez cały dzień to pomysł dość banalny. Zanim architekci nauczą się budować w Polsce otwarte kuchnie letnie, z piecami zamiast kuchenek, trzeba sobie radzić potrawami przyrządzanymi bez gotowania, pieczenia lub smażenia.
Ja dzisiaj z przyjemnością wypróbowałem kolejną modyfikację dania, które niedawno podpatrzyłem u kolegi redaktora.
Niezbędne składniki to: kuskus, serek wiejski, tofu marynowane, pomidor, ogórek szklarniowy:

Kuskus, ok. 60 gr na podwójną porcję, należy przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ta niezwykle użyteczna i pożywna kasza przeważnie musi nasiąkać gorącą wodą przez 15 min, dlatego to pierwszy krok.

Kiedy kuskus pęcznieje w miseczce, zajmujemy się pozostałymi składnikami. Ogórek i pomidor należy pokroić w małe kawałki. Podobnie postępujemy z tofu, ale tu kształt zależy od fantazji przygotowującego.
<
Warzywa i tofu lądują w jednej misce…

… a po chwili dołączają do nich serek wiejski i kuskus.

Całość trzeba doprawić solą oraz kuminem i wymieszać. Zimne warzywa i serek natychmiast wystudzą kuskus, dlatego można przystąpić od razu do spożycia.

Moją porcję przyozdobiłem gałązką estragonu. Niestety w lodówce zabrakło różowego wina, które znakomicie dopełniłoby smak i orzeźwienie.
Smacznego!




Ciekawy wpis i ciekawy blog. Danie postaram się również przygotować w gorące dni
RSS ląduje w czytniku
Pozdrawiam
atomowy Łukasz
21 lip 10 at 11:40